Home Wymiar sprawiedliwości Orzeczenie TK sprzeczne z prawem unijnym
Orzeczenie TK sprzeczne z prawem unijnym
wtorek, 31 stycznia 2012 00:00

 

Dr Robert Grzeszczak
Adiunkt w Katedrze Prawa Europejskiego na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego

O zasadzie pierwszeństwa prawa UE, wzorcach kontroli konstytucyjności aktów instytucji UE i nieco krytyki na temat wyroku polskiego Trybunału Konstytucyjnego z 16.11.2011 roku.


16 listopada 2011 r. Trybunał Konstytucyjny rozpoznał skargę konstytucyjną skierowanej przeciwko rozporządzeniu 44/2001/WE w sprawie uznawania i wykonywania orzeczeń sądowych w sprawach cywilnych i handlowych. Tym samym dokonał oceny aktu prawa pochodnego UE.
Sprawa ta rodzi kontrowesje, które dotyczą modelu (wzorca) kontroli, którym posłużył się TK, celowości dokonanej kontroli ale przede wszystkim możliwych skutków podjęcia kontroli w przyszłości. Jak pokazuje praktyka innych państw członkowskich – ich sądy konstytucyjne (lub organy o podobnych kompetencjach) unikały, jak dotąd i co do zasady, poddawania kontroli zgodności prawa pochodnego z konstytucją.


Kilka słów o zasadzie pierwszeństwa

Integracja europejska została oparta na ustanowieniu nowego porządku prawnego, który jest autonomiczny wobec systemu prawa międzynarodowego oraz krajowego (państw członkowskich) i zawiera konstytucyjne normy kolizyjne, takie jak zasada pierwszeństwa (nazywana wcześniej zasadą nadrzędności, supremacji) prawa UE przed prawem krajowym. Zasada ta jest ściśle związana z zasadą bezpośredniej stosowalności i bezpośredniego skutku, zasadą prounijnej wykładni prawa krajowego państw członkowskich oraz zasadą lojalności (art. 4 ust. 3 TUE) .

W efekcie, w miejsce tradycyjnego podejścia dualistycznego, które odróżnia sprawy krajowe od międzynarodowego prawa publicznego wkroczył model zbliżony do monizmu . Dodatkowo same Traktaty stanowiące UE uzyskały konstytucjonalny status, co w efekcie zaawocowało koncepcją pluralizmu konstytucyjnego (o czym będzie szerzej mowa).

Trybunał Sprawiedliwości kompensuje braki w regulacjach traktatowych drogą orzeczniczą. Uznał więc już w latach 60-tych, że państwa członkowskie, przekazując niektóre swoje kompetencje UE (zasada przyznania), wyposażającje w odrębne instytucje, osobowość i zdolność prawną oraz tworząc system norm prawnych obowiązujących zarowno obywateli tych państw, jak i je same, ograniczyły, choć w niektórych tylko materiach, swoje prawa suwerenne (spr. 6/64 Costa). Trybunał Sprawiedliwości wyłowił zatem, z ducha traktatów, normatywną autonomię porządku prawnego UE i trwale rozdzielił go od porządku prawnomiędzynarodowego. Uznał za zasadę ogólną także pierwszeństwo prawa unijnego (w zastosowaniu) przed prawem krajowym, łącznie z krajowym prawem konstytucyjnym. Do najważniejszych zasad o charakterze gwarancyjnym dla skuteczności i jednolitości prawa UE należą więc przede wszystkim zasada pierwszeństwa, a także zasada skutku bezpośredniego i bezpośredniej stosowalności tegoż prawa .

Państwa (ich trybunały konstytucyjne) zaakceptowały wprowadzoną przez TSUE zasadę bezpośredniej stosowalności i skutku bezpośredniego. Zasady te oznaczają, że obywatele występujący przed sądami krajowymi mogą, pod pewnymi warunkami, powoływać się na prawo UE. Jednak zasady te, same w sobie, nie gwarantowały stosowania prawa UE przed prawem krajowym w przypadku kolizji, a jedynie stawiały prawo UE przed sądem krajowym na równi z prawem krajowym. W przypadku kolizji pierwszeństwo miałoby z reguły prawo uchwalone później (lex posterior), zastosowanie miałyby także inne reguły kolizyjne (lex specialis). Zasady te, ujmowane wraz z zasadą pierwszeństwa, zapewniają silną dominację prawa unijnego w stosunku do krajowego. Dodatkowo wprowadzenie do systemu prawa UE ktalogu praw, wolności i zasad, ujętych w Karcie praw podstawowych UE, wzmocniło dominację o nowe pola, dotychczas zarezerwowane dla systemów krajowych. Sam Trybunał rozszerzył dokonywanie wiążącej wykładni o KPP i to on, stojąc na straży jednolitego stosowania prawa UE w państwach członkowskich, zadecyduje o rzeczywistym charakterze KPP i jej wpływie na prawo krajowe w zakresie praw podstawowych, o czym przekonują doświadczenia państw federalnych (np. Kanady i losów przyjętej tam Karty Praw i Swobód w 1982 r.). To, jak sądzę, na nowo postawiło sprawę zasady pierwszeństwa, jej granic i roli narodowych sądów konstytucyjnych, w nurt ten wydaje się wpisywać polski TK w sprawie 45/09.


Unia Europejska jako multicentryczny system prawny

W UE władza została podzielona między różne szczeble. W efekcie mamy do czynienia z systemem multicentrycznym i wielopoziomowym, który wymaga współpracy między innymi sądów krajowych i TSUE, a także szerzej – organów krajowych i unijnych. Kluczową rolę odgrywa tu zasada lojalnej współpracy (art. 4 ust. 3 TUE). Już na pierwszy rzut oka – dostrzegalne jest nawiązanie do wielkiej torii XVIII-wiecznej, monteskiuszowskiej zasady podziału władz. Doktryna wskazuje na szereg mniejszych, opartych o inne kryteria, poziomów współpracy i zależności, np. multicentryczność konstytucyjna .

Podstawowym założeniem koncepcji multicentryczności systemu prawa jest zajmowanie przez inne niż państwa podmioty obszarów wcześniej zastrzeżonych wyłącznie dla państwa. Następuje krzyżowanie i zazębianie się kompetencji do tworzenia, wykonywania, stosowania i wykładni prawa pomiędzy państwami a podmiotami ponadnarodowymi lub międzynarodowymi, związane z „przepływem” władzy między nimi. Tym samym powstaje jeden niehierarchiczny system środków władzy posiadających kompetencje prawodawcze, wykonawcze i sądownicze .
W efekcie pytanie o hierarchiczne pierwszeństwo norm, zastepowane jest pytaniem o pierwszeństwo w ich zastosowaniu. Pozwala to na usytuowanie dyskursu w ramach modelu zakładającego pluralizm (także konstytucyjny), a nie ideologizujące i w gruncie rzeczy – nie prowadzące do zadawalających rozwiązań żadnej ze stron, rozwiązań. Przed tym dylematem stanął polski TK m.in w sprawie 45/09.

W ujęciu I. Pernice każdy obowiązek i każda kompetencja przypisana do określonego szczebla działania władczego jest ograniczona ze swej natury i poddana przepisom odpowiednich konstytucji . Taka wielopoziomowość niekoniecznie zakłada istnienie na każdym szczeblu państwa. J. H. H. Weiler, pisząc o zjawisku tolerancji konstytucyjnej w UE, uznał, że brak klasycznej konstytucji hierarchizującej prawo w systemie UE jest w pewnym sensie zjawiskiem pozytywnym. Pozwala bowiem na zachowanie wielocentryczności i elastyczności europejskiego porządku konstytucyjnego.  Można zatem mówić o multicentryczności ośrodków tworzenia prawa, multicentryczności wykonawczej, a wreszcie stosowania i interpretacji prawa (sądowej)  .

Obok niekwestionowanych zalet systemu multicentrycznego, w którym zadania tworzenia norm, ich wykonywania oraz kontroli przestrzegania i egzekucji, wykonują różne ośrodki, na różnych poziomach (UE i państwa członkowskiego) niesie także pewne komplikacje, szczególnie w zakresie interesującego nas w zw. z wyrokiem TK - problemów hierarchii źródeł prawa. Dodatkowo, co wiąże się z samą hierarchizacją, problemem jest wyznaczenie granic działań, a wreszcie ponoszenie odpowiedzialności.

 


Model współpracy krajowych trybunałów konstytucyjnych i Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej

Model współpracy krajowych trybunałów konstytucyjnych i TSUE kształtuje się od lat 60-tych, od historycznych wyroków w sprawach Costa oraz 26/62 van Gend en Loos. W proces współpracy wpisuje się, co naturalne zważywszy na zakres kompetencji trybunałów narodowych i luksemburskiego, silna konkurencja, nie jest też pozbawiony elementów ambicji, czym można tłumaczyć niechęć do kierowania do TSUE przez narodowe tybunały (z większości państw członkowskich) pytań prejudycjalnych, a są one podstawowym instrumentem współpracy TSUE z sądami państw członkowskich (art. 267 TSUE).
Stosunek TSUE i krajowych trybunałów konstytucyjnych to wielopłaszczyznowa perspektywa oddziaływania na siebie, a w efekcie oddziaływanie systemów prawa unijnego na krajowy i w pewnym zakresie odwrotnie, krajowego na unijny.

Jednak jurysdykcja TSUE jest ograniczona i określona przez zasadę jurysdykcji powierzonej (fr.: compéténce d’attribution), co oznacza, że Trybunał korzysta z jurysdykcji tylko wtedy, gdy stosowna podstawa kompetencyjna została mu powierzona w Traktacie. Oznacza to, że Trybunał nie może dodawać niczego do swojej jurysdykcji. Jego jurysdykcja ma więc charakter szczegółowy, a nie generalny. Jurysdykcja generalna w zakresie prawa UE leży w gestii sądów krajowych. W efekcie TSUE jest instytucją, która zapewnia poszanowanie prawa w wykładni i stosowaniu Traktatów. Państwa ustanawiają natomiast środki niezbędne do zapewnienia skutecznej ochrony prawnej w dziedzinach objętych prawem Unii (art 19 TUE). Trybunał Sprawiedliwości UE orzeka zgodnie z Traktatami w zakresie skarg wniesionych przez państwa, instytucje lub osoby fizyczne lub prawne; w trybie prejudycjalnym, na wniosek sądów państw członkowskich, w sprawie wykładni prawa Unii lub ważności aktów przyjętych przez instytucje; w innych sprawach przewidzianych w Traktatach.

Z kolei krajowe trybunały konstytucyjne wykonują sądową kontrolę zgodności ustaw z konstytucją i są gwarantami jej przestrzegania. Polski Trybunał Konstytucyjny jest samodzielnym organem konstytucyjnym państwa, a zgodnie z art. 10 ust. 2 Konstytucji z 1997 r., jego zasadniczym zadaniem jest kontrola hierarchicznej zgodności norm prawnych. Wyłącznym punktem odniesienia dla tych rozstrzygnięć są normy konstytucyjne. Konstytucja z 2 kwietnia 1997 r. do właściwości Trybunału Konstytucyjnego zalicza cztery dziedziny:
1) kontrolę norm (abstrakcyjną i konkretną; a posteriori i a priori - art. 188 pkt 1-3, art. 122 ust. 3 i 4, art. 133 ust. 2 Konstytucji); szczególną procedurą kontroli norm jest rozpatrywanie skarg konstytucyjnych (art. 79 i art. 188 pkt 5 Konstytucji);
2) rozstrzyganie sporów kompetencyjnych pomiędzy centralnymi konstytucyjnymi organami państwa (art. 189 Konstytucji);
3) orzekanie o zgodności z Konstytucją celów lub działalności partii politycznych (art. 188 pkt 4 Konstytucji);
4) uznawanie przejściowej niemożności sprawowania urzędu przez Prezydenta Rzeczypospolitej (art. 131 ust. 1 Konstytucji) .


Charakter kolizji prawa UE z prawem krajowym i wzorce kontroli

Orzeczenia krajowych trybunałów konstytucyjnych odnoszą się zasadniczo do 3 aspektów pierwszeństwa, tj. przypadków gdy istnieje kolizja pomiędzy prawem UE a uchwalonym później prawem krajowym (lex posterior); kolizja ma miejsce pomiędzy prawem UE a normami na poziomie konstytucyjnym, szczególnie zaś prawami obywatelskimi (normy konstytucyjne), a wreszcie rozstrzygając co do tego, kto jest kompetentny aby decydować o zakresie kompetencji UE (tzw. problem kompetencji kompetencji) .

W przypadku kolizji czasowej TSUE uznaje, że zasada lex posterior nie ma zastosowania do kolizji pomiędzy prawem UE a uchwalonym później prawem krajowym. Wydaje się, że państwa członkwoskie zgodziły się z tym stanowiskiem.

Rozwiązanie kolizji prawa UE z normami konstytucyjnymi jest znacznie trudniejsze, szczególnie zaś gdy prawo UE (pierwotne lub jakakolwiek norma prawa pochodnego UE) narusza prawa obywateli lub inne konstytucjonalne normy. Do kolizji dochodzi zwykle wtedy, gdy państwa implementują prawo UE w obszarach, które podlegają znacznej regulacji unijnej, są to szczególnie polityki redystrybucyjne, jak np. Wspólna Polityka Rolna ale także obszar wolności, bezpieczeństwa i sprawiedliwości. Nietrudno bowiem wyobrazić sobie sytuację, w której któryś z  wielu szczegółowych przepisów administracyjnych i  proceduralnych nie będzie spełniał krajowych standardów, np. w odniesieniu do konstytucyjnie gwarantowanej zasady dobrej administracji czy dostępności do wymiaru sprawiedlwiości. W tym zakresie pojawiło się wiele orzeczeń sądów konstytucyjnych. Dodatkowo zagrożenie kolizji typu konstytucyjnego, przynajmniej teoretycznie, podniosło przyjęcie KPP, której przepisy są co prawda adresowane do instytucji UE, zaś do państw członkowskich wyłącznie w zakresie implementacji prawa UE. Z drugiej jednak strony powiększający się zakres materii regulowanej prawem unijnym, jak również proces ekstrapolacji zasad ogólnych prawa UE na regulacje krajowe w orzecznictwie TSUE zwiększają prawdopodobieństwo kolizji między orzecznictwem krajowym a orzecznictwem TSUE w zakresie interpretacji zasad o nie zawsze jednoznacznej treści.

Z kolei kompetencja do decydowania o tym, co należy do zakresu prawa UE a co pozostaje w gestii organów krajowych należy do rozstrzygania o kompetencjach i ich naruszeniu (kontrola ulta vires). Jak można przewidzieć, TSUE zastrzegł do własnej kompetecnji kontrolę ultra vires. Inaczej to widzą krajowe sądy konstytucyjne. Akty unijne, wydane bez podstawy kompetencyjnej albo z naruszeniem podstawy wyrażonej w traktatch (akty ultra vires), są z punktu widzenia krajowych sądów konstytucyjnych poza obowiązkiem  stosowania prawa unijnego (za podstawowe orzeczenie w tym zakresie przyjmuje się wyrok FTK z 1993 r., dotyczący Traktatu z Maastricht ).

Gdy przyjrzeć się sposobom badania ww. modeli kolizji w innych państwach członkowskich (m.in. w Niemieczech, Francji czy w Republice Czeskiej), to można wskazać na trzy wzorce kontroli aktów unijnych z porządkiem konstytucyjnym. Trybunały krajowe kontrolują zgodność prawa UE z prawami podstawowymi, wypowiadają się co do zakresu przyznanych i wykonywanych kompetecnji (kontrola ultra vires), a wreszcie najnowszy wzorzec - kontroli zachowania tożsamości konstytucyjnej państwa. Wzorce te dotyczą kontroli aktów instytucji UE, a zatem tak aktów prawa pochodnego jak również orzeczeń Trybunału Sprawiedliwości UE . Trybunały konstytucyjne państw członkowskich nie kontrolują, a przynajmniej nie bezpośrednio, prawa pierwotnego UE. Owa pośrednia kontrola ma miejsce wóczas, gdy skarga konstytucyjna dotyczy zgodności z konstytucją ustawy ratyfikacyjnej z traktatem stanowiącym, rewizyjnym lub akcesyjnym. Liczne przykłady z praktyki takiej kontroli wskazują, że krajowe trybunały konstytucyjne oceniają w takich sprawach tendencje rozwojowe prawa UE i wskazują grancie takiego rozwoju prawa UE (kompetencji).

Dodatkowo należy odróżnić kontrolę, którą dokonują trybunały krajowe wobec aktów implementujących do krajowego porządku prawnego prawo UE od kontroli aktów prawa UE stosowanych bezpośrednio w prawie krajowych (m.in. rozporządzeń unijnych, orzeczeń TSUE). O ile w pierwszym przypadku przedmiotem kontroli są krajowe akty implementacyjne (co oznacza pośrednią kontrolę aktów unijnych) co nie wywołuje bezpośrednich kolizji kompetencyjnych, o tyle w drugiej sytuacji kontroli podlegają bezpośrednio akty instytucji unijnych (i wywołują bezpośrednią kolizję kompetencyjną krajowego trybunału z TSUE). Tu wracamy do sedna kontrowersji związanych ze sprawą SK 45/09.

 


Charakter prawny rozporządzenia jako źródła prawa pochodnego UE

Trybunał zastrzegł, że z istoty prawnej rozporządzeń i ich funkcji w systemie źródeł prawa UE, ich postanowienia wywierają natychmiastowy skutek w krajowych systemach prawnych, bez konieczności podejmowania przez władze krajowe środków wykonawczych. Traktat explicite przyznaje rozporządzeniom przymiot bezpośredniej stosowalności, tzn. akty te stają się automatycznie częścią prawa krajowego. Rozporządzenia mogą być bezpośrednio skuteczne zarówno w układzie wertykalnym jak i horyzontalnym. Jednak ich najważniejszą cechą jest unifikacja standardów w UE. Rozporządzenia, co wynika explicite z TFUE, są stosowane w takim samym zakresie we wszystkicch państwach członkowskich i nie jest mozliwe ich stosowanie częściowe. Doprowadziłoby to do fragmentaryzacji prawa UE.

 

Kilka uwag wobec orzeczenia TK z 16 listopada 2011 roku

Trybunał Konstytucyjny rozpoznał skargę konstytucyjną dotyczącą wyłączenia udziału dłużnika przed sądem pierwszej instancji w postępowaniu o stwierdzenie wykonalności orzeczenia sądu państwa członkowskiego UE w pełnym składzie. Orzekł, że art. 41 zd. 2 Rozporządzenia Rady nr 44/2001 z 22.12.2000 r. w sprawie jurysdykcji i uznawania orzeczeń sądowych oraz ich wykonywania w sprawach cywilnych i handlowych jest zgodny z art. 45 ust. 1 oraz z art. 32 ust. 1 w związku z art. 45 ust. 1 Konstytucji. Trybunał postanowił umorzyć postępowanie w pozostałym zakresie na podstawie art. 39 ust. 1 pkt 1 i 2 ustawy z dnia 1 sierpnia 1997 r. o TK. Zatem, skoro nie ma sprzeczności – to jaki powstał tu problem? Powstał, a nawet kilka, które mają związek z zasadą pierwszeństwa prawa UE i kontrolą ulta vires.

Pierwszą, z wielu wątpliwości – jest kwestia zastosowanego wzorca kontroli.
Z konstytucji ani ustawy o TK z dnia 1 sierpnia 1997 r. (Dz. U. Nr 102, poz. 643)  nie wynika jednoznacznie jego właściwość do rozpoznawania skarg konstytucyjnych i wniosków skierowanych przeciwko aktom unijnym. Swoją kompetencję do takiej kontroli TK sformułował i rozwinął w orzecznictwie, opartym na założeniu, że jest ona (kompetencja) konsekwencją konstytucyjnego przekazania (powierzenia) kompetencji organów władzy państwowej w niektórych sprawach na Unię Europejską. W efekcie TK wyprowadza prawo kontrolowania sposobu ich wykonywania.

Przedmiotem skargi konstytucyjnej w rozumieniu art. 79 ust. 1 konstytucji może być ustawa lub inny akt normatywny. Zdaniem TK, aktem normatywnym, w rozumieniu art. 79 ust. 1 konstytucji, może być nie tylko akt normatywny wydany przez któryś z organów polskich, ale także - po spełnieniu dalszych warunków - akt wydany przez organ organizacji międzynarodowej, której członkiem jest  RP. Dotyczy to w pierwszym rzędzie aktów należących do prawa UE, stanowionych przez instytucje tej organizacji. Akty takie wchodzą w skład obowiązującego w Polsce porządku prawnego.

To kontrowersyjne orzeczenie TK jest niezgodne z prawem unijnym, takim jak wyłożył je TSUE. Oczywiście, na gruncie polskiej Konstytucji, rozstrzygnięcie TK jest właściwe. Trybunał ma obowiązek ochrony praw konstytucyjnych jednostek w ramach skargi konstytucyjnej i z jego punktu widzenia Konstytucja stanowi najwyższe prawo i ostateczny probierz aktów zaskarżanych w tej procedurze. W efekcie TK dokonał kontroli zgodności ze standardem praw gwarantownych obywatelom w Konstytucji RP. Jest to zatem opisywany wcześniej wzorzec kontroli z prawami podstawowymi. Przyjętym wzorcem był art. 45 ust. 1 oraz z art. 32 ust. 1 w związku z art. 45 ust. 1 konstytucji. Moim zdaniem wzorzec ten może rodzić wątpliwości.

Polski TK, podobnie m.in do niemieckiego FTK, który sformułował w latach 70 ten typ wzorca kontroli w orzeczeniu Solange I , oparł się na przekonaniu, że on i tylko on jest gwarantem utrzymania odpowiednio wysokiego poziomu ochrony praw podstawowych obywateli RP. Jego więc zdaniem jest zapewnienie ochrony w konkretnym przypadku, bez względu na to czy ingeruje w nie władza publiczna na poziomie krajowym czy ponadnarodowym. W związku z tym musi mieć kompetencje do sprawdzenia czy akty unijne, wywołujące skutki prawne na terytorium Polski, odpowiadają poziomowi ochrony z Konstytucji.
Nie budzi wątpliwości, że dokonując prounijnej wykładni Konstytucji w ten sposób, by wyłączyć spod badania konstytucyjności pochodne prawo UE, TK pozbawiłby jednostki ochrony praw zagwarantowanej im w Konstytucji. W Konstytucji brak podstawy do przyjęcia, że akty prawne przyjęte w wyniku wykonaniu kompetencji przekazanych do wykonywania organizacji międzynarodowej uchylają się spod kontroli konstytucyjności. W prawie polskim jest brak podstaw aby TK mógł przyjąć, że kontrola sprawowana przez TSUE zastępuje kontrolę sprawowaną przez TK. Niewykluczone, że Konstytucja wymaga pod tym względem zmiany, dopóki jednak jest niezmieniona, to przyjęte przez TK rozwiązanie, choć niesatysfakcjonujące z punktu widzenia prawa  europejskiego, odpowiada prawu polskiemu.

Trybunał przyznał, że uznaje swoją kompetencję w stosunku do traktatowych kompetencji TSUE za subsydiarną. Trybunał podkreślił, że przy badaniu zgodności aktów UE z konstytucją konieczne jest zachowanie należytej ostrożności i powściągliwości, zaś „wszelkie sprzeczności winny być eliminowane przy zastosowaniu wykładni respektującej względną autonomię prawa europejskiego i prawa krajowego”.

Co więcej, jak sądzę, TK założył, że prawo UE czerpie z silnego domniemania zgodności z Konstytucją. Dowodzi tego fragment uzasadnienia, w którym TK ograniczył w przyszłości możliwość wniesienia skarg konstytucyjnych w stosunku do aktów instytucji UE poprzez wymóg wykazania przez wniskodawców znacznego obniżenia poziomu ochrony w prawie UE w stosunku do standardu konstytucyjnego. Klauzula ta przypomina w ogólnym założeniu intencje zaprezentowane w orzecznictwie niemieckiego Federalnego Trybunału Konstytucyjnego (spr. Solange II z 1986 r., w której FTK zapowiedział niedokonywanie kontroli aktów unijnych ). Trybunał przerzucił zatem ciężar dowodu na stronę skarżącą  i w rezultacie dodatkowo ograniczył możliwości uznania w przyszłości aktu UE za naruszający prawa gwarantowane w konstytucji.

Co interesujące, TK stwierdził, że w wypadku stwierdzonej kolizji rozporządzenia z Konstytucją nie będzie to oznaczało nieważności rozporządzenia. „Konsekwencją (…) byłoby pozbawienie aktów unijnego prawa pochodnego możliwości stosowania przez organy polskie i wywierania skutków prawnych w Polsce”. Oznacza to zatem nakaz stosowania wyższego (konstytucyjnego) standardu w danej sytuacji faktycznej. Świadczy to o wyjątkowości trybu kontroli konstytucyjności aktów prawa unijnego.

Trybunał podkreślił, iż tego typu orzeczenie powinno mieć charakter ostateczny i wyjątkowy. Po jego zapadnięciu powinny zaś zostać podjęte środki mające na celu usunięcie zaistniałej niezgodności. Przytoczył przy tym trzy ewentualne scenariusze postępowania, na które wskazał we wcześniejszym wyroku (sygn. akt K 18/04) w sprawie traktatu akcesyjnego, jakie może podjąć suweren (Naród), tj. zmiany prawa UE, zmainy Konstytucji, wystąpienia z UE.
W rozwiązaniu tym wydaje się nawiązywać kolejny raz do orzeczeń niemieckiego FTK (m.in do sprawy Traktatu z Lizbony z 2009 r.). Trybunał dodał również, odnośnie ewentualnego orzeczenia o niezgodności normy prawa pochodnego UE z konstytucją, że zasada przychylności RP dla integracji europejskiej i unijna zasada lojalności wymaga, aby skutki orzeczenia Trybunału zostały odroczone w czasie stosownie do art. 190 ust. 3 Konstytucji. Kwestia otwartą jest czy byłby to okres 18 czy 12 miesięcy. Kolejnym pytaniem jest dlaczego wyrok TK został opublikwoany w Dzienniku Ustaw, a nie w  Dzienniku Urzędowym Rzeczypospolitej Polskiej "Monitor Polski", na co wskazywałyby zapisy art. 190 Konstytucji.

Gdyby postawić pytanie czy ww. orzeczenie polskiego TK było potrzebne, uwzględniając stan faktyczny sprawy, odpowiedziałbym, że nie. Tym bardziej, że  wniosek czekał 4 lata na rozpatrzenie i w zasadzie odpowiedź TK (jakakolwiek by ona nie była), nie wniosła po tylu latach zmiany dla sytuacji wniskodawczyni.

Dodatkowo Trybunał nie przedstawił jednoznacznego rozstrzygnięcia problemu kolizji prawa pochodnego UE (aktów jej instytucji) z Konstytucją. Otworzył natomiast drogę do kontroli aktów z odrębnego systemu prawnego, stawiając jednocześnie pod znakiem zapytania jednolitość prawa UE. Należy bowiem wyraźnie podkreślić, że trybunały innych państw (w tym najbardziej aktywne trybunały Włoch, Niemeic i Rada Konstytucyjna Francji) formułowały doktryny o posiadanych kompetencjach do kontroli aktów pochodnego prawa unijnego. Czyniły to w sposób, hipotetyczny. Deklarując posiadania kompetencji i mozliwość, pod pewnymi warunkami, skorzystania z nich w przyszłości, jak dotąd nie dokonały takiej kontroli.

Orzeczenia krajowych sądów konstytucyjnych pddające kontroli akty instytucji UE są elementem trudnej, ale jak dotąd przyjaznej współpracy (kooperacji) między narodowymi strażnikami konstytucji a Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Orzeczenia sądów konstytucyjnych stanowią doktrynalną odpowiedź na zasadę pierwszeństwa prawa UE przed prawem krajowym. Zasada ta inaczej wygląda z perspektywy TSUE i nieco inaczej z perspektywy krajowych sądów konstytucyjnych.

Czy orzeczenie polskiego TK zweryfikowało w jakimś stopniu stan europejskiej doktryny prawnej i czy wpłynie na poglądy praktyków - z pewnością czas i praktyka pozwolą odpowiedzieć na te pytania, ale ta właśnie perspektywa (pytanie) powoduje, że czyta się uzasadnienie wyroku 45/09 z dużym zainteresowaniem.

 

 
Deklaracja o wersji pierwotnej "Prawa Europejskiego w praktyce" Redakcja "Prawa Europejskiego w praktyce" informuje, że wersją pierwotną (referencyjną) czasopisma jest wydanie papierowe (ISSN 1733-2036). Po ukazaniu się drukiem nowego numeru czasopisma, Redakcja zamieszcza na stronie internetowej www.pewp.pl jego spis treści oraz wybrane publikacje z numeru.
Numer 11/2014 do pobrania http://pewp.pl/images/PE_1114.pdf
Rada Naukowa
Prof. dr hab. Jan Barcz, Prof. dr hab. Marek Chmaj, Dr hab. Robert Grzeszczak, Dr Rafał Morek, Dr Joanna Brylak, Dr Marcin Krzymuski, Robert Siwik.